Jurajska Jatka 2018 - Włodowice
Start rozpoczął się od rześkiego poranka. Szybko jednak zrobiło nam się ciepło i pierwszy punkt okazał się dosyć łatwy. Niestety… dla całej trójki ten rajd okazał się niezwykle męczący. Do
Start rozpoczął się od rześkiego poranka. Szybko jednak zrobiło nam się ciepło i pierwszy punkt okazał się dosyć łatwy. Niestety… dla całej trójki ten rajd okazał się niezwykle męczący. Do
Rajd zapamiętany głównie dzięki stromemu wąwozowi, zbiornikowi wodnemu przekraczanemu w brud oraz zdobyciu pierwszego miejsca drużynowo. WOW. A… na mecie był browar – jak zwykle.
Tutaj wykazać się muszą Dominika z Tomkiem. Tylko oni godni opisać to wydarzenie.
Mogielica, Kiczorka, Ogorzała, Szczebel czy Lubogoszcz – to tylko kilka szczytów, które należało okrążyć lub zdobyć aby dotrzeć do PK. Marek najbardziej zapamięta zużycie kolan przy zejściu z Lubogoszczy; Dominika
Chyba najtrudniejszy rajd… pod względem dojazdu. Wyjechaliśmy o 19, a w Pruchniku byliśmy na 5:30 rano następnego dnia. Zimno, ślisko, wszędzie korki i wypadki. Pogoda niesamowita. Na trasie także. Zapamiętamy
Pamiętam ognisko w forcie. Reszta nieco niewyraźna.
Przedzieranie się po krzaczorach, najpiękniejszy tajemniczy… cmentarz, konkretnie kirkut, sztuczna góra o, zapewne, wojskowym przeznaczeniu oraz stary kamieniołom. Dodać należy, że znalezienie krzemienia o wadze 5 kg nie stanowiło dla
Marsz grzbietem Gubałówki wśród setek turystów, do tego nieznane na tym grzbiecie wąwozy z PK umieszczonymi wprost nas urwiskiem.
Że tak powiem… piknikowo. Płasko, po szutrach ale też i gorąco. Trasa trochę jakby rowerowa, tylko skrócona dla pieszych. Ciągle mijaliśmy się z grupką innych uczestników zaopatrzonych w reklamówkę z
Kółeczko wokół Gorców