Posted by on 19 grudnia 2021

Niech nikogo nie zwiedzie przesąd, że im bardziej na północ Polski, tym bardziej płasko.

Puszcze Bukowa, w której odbyły się zawody jest urozmaicona w ogromną ilość wzgórz, dolin, rzek, bagien i jeziorek.

Ale od początku. Na stacji kolejowej spotkaliśmy się z Rafałem. W Następnej kolejności pociąg z Warszawy do Szczecina, obiad w barze mlecznym Turysta i komunikacja miejska. W szkole, jak zwykle na Masakrze zamieszanie niemałe. Okrążaliśmy szkołę, która była zamknięta tam, gdzie miało być biuro zawodów. A szkoła jest ogromna. Potem się okazało, że zajęliśmy nie te pomieszczenia. Trzeba iść na drugi koniec szkoły. Po organizatorze ani śladu. W międzyczasie dotarł Sergiusz z Michałem. Rejestracja i testy kodów powiodły się, gdy tylko organizator dotarł i rozpoczął weryfikację zapisanych zawodników oraz rozłożył testowe lampiony. Sam start przesunął się tylko o 45 minut – to duży postęp w stosunku do lat poprzednich.

Niestety, link do wyników online został niepoprawnie podany przez organizatora, co zostało dopiero sprostowane na mecie, a szkoda. Zamiast TP100, powinno być TP16h.

Zaczęło się niewinnie, od poszukiwania PK8. Nie tylko my mieliśmy problem z jego znalezieniem. Udało się metodą „przeczesywania”, może mało elegancka ale liczy się wynik. Była to też kwestia przyzwyczajenia się do mapy, gdyż zmierzona odległość jakoś nie pasowała nam do sytuacji w terenie. Podejrzewałem problem ze skalą, ale wyszło, że to prawdziwa 50k.

PK13 – Północny brzeg bagna. No w sumie to przestrzeliliśmy punkt o 100 metrów. Szukaliśmy bagna, a nie oczka wodnego. Ale się udało.

PK16 – Znaleziony z marszu, na drzewie między rowami z wodą.

PK5 – Opis punktu: „Głaz Krajoznawców, zwalone drzewo 5m na wschód UWAGA: bardzo ślisko”. Uwaga nie pomogła, zresztą nie tylko na tym punkcie. Wszędzie było ślisko, błoto i baaardzo stromo. Wywrotki w takich warunkach to nie problem. Buty niewiele miały tutaj do powiedzenia. Może coś z kolcami. Tego punktu szukaliśmy dłuższą chwilę, aż został namierzony od szutrowej drogi. Miejsce bardzo piękne. Głaz jest ogromny.

PK2 – Południowy brzeg jeziora. Oczywiście poleciałem na północny. Gdy ja go szukałem tam, reszta drużyny już zdążyła go podbić. Znowu zerknąłem na opis i zaduma, jak mogłem odwrotnie przeczytać opis?!

PK3 – Coś tutaj się nie zgadzało. Zarówno mapa jak i kompas wskazywały, że punkt znajduje się między drogami na zboczu wzniesienia. Okazało się, że może to było i zbocze ale przy samej drodze. Mapa na PC również wskazuje, że to my mamy rację

PK6 – Szczyt góry, zachodnia strona. Wydawało nam się, że namierzamy go z właściwego miejsca na drodze, jednak po dotarciu wyszło, że zeszliśmy prawie 200m na południe, przy 300 metrach odległości od drogi!!. Michał jednak poszedł długą prostą i bez zbędnej zwłoki odnalazł ten punkt w terenie.

PK4 – Pomnik katastrofy lotniczej, na zboczu. Z samym dojściem w pobliże miejsca nie było kłopotu. Opis punktu oraz znaki na drzewach wprost wskazywały jak iść. Ale na końcu okazało się, że coś tutaj nie gra. Pomnik jest ale na szczycie. Okazało się, że na zboczu znajduje się drugi pomnik, a obok PK.

PK15 – wyrobisko. Przy samej drodze, bardzo stromo, bardzo ładnie.

PK18 – most saperski. Pozostałości powojskowe, teraz ćwiczą tutaj dzieciaki z ASG, bo pełno kulek. Ciekawe miejsce. Najpierw Sergiusz natknął się na pierwszy most, jednak ten był bez, opisanych w tabelce łuków. Nieco dalej był ten właściwy. Jedna z ładniejszych miejscówek na trasie.

PK24 – Bunkier. Sam punkt powinien znajdować się na drzewie. Było trochę poszukiwań, bunkrów dużo, namiary kompasem się nie powiodły. W końcu Rafał trafił na właściwe miejsce. Wcześniej szukaliśmy drzew obok bunkra, to wyjątkowo duże rosło bezpośrednio na nim. Obecnie bunkry służą za schronienie dla nietoperzy, tak przynajmniej sądzimy.

PK32 – Jedyny punkt-zagadka na trasie. Nisko punktowany ale nie aż tak łatwo dostępny z naszego miejsca, jakby to można było sądzić. Postanowiliśmy go zaatakować od północy, jednak przeszkodziła nam w tym strzelnica, która zajmowała teren między drogami. Okrążyliśmy ją drogą od zachodu. Z tablicy przy bunkrze odczytaliśmy hasło/klucz: WW – Wstęp Wzbroniony. SMS wysłany i idziemy dalej.

PK9 – Szczyt góry, drzewo 3mna południowy zachód. Szczyt Masakra. Chyba zaczęliśmy go zdobywać od najbardziej nachylonej strony. Moje wspinanie wyglądało trochę jak na pochylonej bieżni, tyko tutaj trzymałem się dwóch drzew, a nogi ślizgały się w błocie. Polecam tę formę wypoczynku. Zeszliśmy już zniżającym się ku drodze grzbietem.

PK7 – Drzewo w rowie. Co tutaj więcej mówić. Był rów, w rowie drzewo. Z jednej strony jeziorko, z drugiej bagna.

W Binowie krótki postój na przystanku autobusowym i dalej w drogę.

PK29 – Mapa nie wskazywała wielkich trudności ale znikające drogi, jezioro, którego na mapie brak i dopisek „mulda” skutecznie nas zmyliły. Obchodząc całość brzegiem, Sergiusz trafił na właściwe drzewo. Do dzisiaj jednak nie doszliśmy, co miało oznaczać słowo mulda w kontekście tego przypadku.

PK34 – Mapa, którą dostaliśmy do dyspozycji zawiera również pokolorowane szlaki turystyczne. Często wiedza ta pomagała nam w dotarciu do punktów. Jednak nie w tym przypadku. Pomocnym miał być szlak niebieski, ładnie i bezproblemowo dochodząc pod sam PK. Tak jednak nie było. W miejscu skrętu, znaki zostały zamalowane szarą farbą, ale tylko przy drodze. Wewnątrz lasu już takie znaki nie zostały zamalowane. Nie podjęliśmy jednak ryzyka iść za nimi, gdyż podejrzewaliśmy, że trasa mogła być zmieniona ze względu na przebieżność terenu. Poszliśmy więc dalej, gdzie znaleźliśmy jakąś drogę w środku zasianego ozimego zboża. N jego końcu również znaleźliśmy stare oznaczenia. Sam punkt znajdował się przy pięknym jeziorku.

PK26 – Kolejne jeziorko. Na mapie była narysowana ścieżka ale na rzeczywistości niewidoczna. Postanowiliśmy nadłożyć trochę metrów i dojść do PK drogą. To był nasz pierwszy punkt od czasu decyzji o odwrocie. Do końca zostało nam nieco ponad 4h.

PK17 – Ładne jeziorko, z kamieniami przy brzegu i ławeczką. Ciężko się niej wstawało.

PK27 – Punkt w zakolu strumienia. Nietrudny, a wysoko notowany punkt. Podeszliśmy do niego od północy, gdzie w miejscu namiaru zaczynała się jakaś droga. Trzeba było zejść z niej jeszcze jakieś 100-150 metrów i punkt ukazał się naszym oczom.

PK23 – Pomnik na szczycie. Stał, a obok lampion na drzewie. Trochę schowany ale udało się go znaleźć. To był nasz ostatni punkt na tej imprezie

Końcowa trasa wcale nie wyglądała najpiękniej. Na mapie piękna droga, w rzeczywistości, tam gdzie szlak na chwilę miał przechodzić polną drogą okazało się, że strzałka skierowała nas centralnie w jakiś głóg. Po przejściu krzaków nie było wiele lepiej. Niby-szlak przecinał ogrodzenie autostrady, które tworzyło tylko wąską szczelinę na samym szczycie wału. Pomaszerowaliśmy do góry, by po chwili zejść ostro w dół… to znaczy Ci, którzy nie wypatrzyli schodów. Rafał z Michałem jakoś je wypatrzyli. Znaleźliśmy się pod dwoma wiaduktami. Ładny widok, tylko marne graffiti naszprejował ktoś na podporach.

Teraz pozostało dostać się do szkoły, odbić punkt META, odebrać obiad, umyć się i szykować się do powrotu.

I tak też było. Zadowoleniu ze zdobycia 21, z 43 punktów, co dało nam 1080 punktów przeliczeniowych i wysoką lokatę 🙂

Powrót nie był już taki różowy jak dojazd. Przynajmniej dla mnie i Rafała. Bilety mieliśmy, zabrakło niestety miejscówek. Od Poznania na stojąco. Ale za to przy ostatnich drzwiach pociągu.

[Edited: 2021.12.21] Tak mi się przypomniało. Problemy z podbijaniem punktów przy pomocy tagów NFC. Przy biurku Daniela rozłożony był punkt testowy, chyba numer 145. Udało mi się go „podbić” zarówno przy pomocy NFC, jak i QRCode. Potem poszedłem do drzwi, tam wisiały 4 testy. Żaden nie poszedł przez NFC. Pojawiał się błąd wysyłki, za to przez QRCode poszło bez problemu. Wróciłem do biurka i tutaj już objawił się ten sam błąd. NFC – NIE, QRCode – Tak. Po wystartowaniu używałem już tylko QRCode podświetlając kod latarką. I trwa to wiele szybciej niż NFC. Wersja apki nie miała tutaj znaczenia. Moja stara zachowywała się tak samo, jak ta z tego roku.[Edited: koniec]

A za rok – znowu Masakra.

[Część zdjęć: Sergiusz Białucha]

  • Wyniki

  • Galeria Google Photo