Posted by on 14 września 2019

  • Miejsce Imprezy: Tokarnia
  • Start Imprezy: 14/09/2019
  • Uczestnicy: Dominika, Marysia, Tomek, Marek
  • Strona organizatora: https://mordownik.pl/

Zaczęło się niewinnie. Pobudką (a byliśmy podzieleni na dwie podgrupy), jednych na kwaterze i pozostałych (mnie) w szkole. Spałem na pięterku, żeby nie budzić zbytnio w nocy pozostałych,śpiących na sali, zawodników.

Odprawa o 6:30. Zapoznanie z najważniejszymi punktami i trudnościami i o godzinie 7, przed szkołą Start.

Zaczęło się punktami typu „Rozwidlenie jarów”, w sumie ten typ PK utrzymywał się do końca.

Prawie na początku (teraz nie wiem, na którym punkcie) spotkaliśmy Jurka, który dotarł z nami aż do mety. Dziękujemy Ci za wyrozumiałość, cierpliwość i pomoc w nawigacji.

Teraz mała dygresja odnosząca się do mapy. Uważam, że mapa posiadała celowe, niepotrzebne utrudnienia w postaci przekształceń zarówno dróg, jak i rzeźby terenu. Ale nie daliśmy się.

Pogoda piękna, temperatura na tyle wysoka, że tylko krótki rękawek był potrzebny ale Słońce nie raziło. Nie padało, nie wiało. Podłoże miejscami mokre do bagnistego.

Po drodze, co i rusz widać było Tatry. Piękny widok.

Tutaj pochwalę się najnowszym nabytkiem. Skarpetkami firmy DexShell. Wodoodporne. Nic więcej nie potrzeba. Po prostu wchodzisz do rzeki i tylko but jest mokry.

Może kilka punktów: Większość z nich to miejsca trudno lub bardzo trudno dostępne. Z własnej, nieprzymuszonej woli chyba nikt tam by się nie zapuścił. A jednak my tak zrobiliśmy… i na dodatek jeszcze za to zapłaciliśmy.

Większość punktów nazywała się „Rozwidlenie jarów” i wyglądało to tak, że stromym korytem, pokrytym kamieniami, konarami drzew i mchem płynie woda, do niego dołącza podobny strumień tworząc stromy jęzor, nad którym wisi lampion. Z plusów należy zaznaczyć, że lampiony są umieszczone wysoko i widać je często już ze 100-200 metrów.

Z oczywistych wpadek, PK5, zamiast pilnować mapy, poszliśmy na pewniaka szlakiem, co zemściło się wyjściem na polanę jakieś 500 metrów za bardzo na południe niż właściwy punkt.

Dziękujemy innej grupce uczestników za zasugerowanie nam iż najlepszym rozwiązaniem przed obiadem jest zdobycie PK13. To była cała wyprawa, podzielona na podgrupki atakujące strumienie w kilku miejscach. Szczerze mówiąc, nie wiem za bardzo którędy tam dotarłem i już nie pamiętam jak się znaleźliśmy przy punkcie, oprócz tego, że kilkaset metrów brodziłem w rzece. Taki kanioning. W drodze powrotnej siłowo odpadła nam Marysia. Kiedy myśmy jedli już obiad, ona była w połowie drogi. Jak się jednak później okazało, siły odzyskała i na naszym ostatnim punkcie się odnaleźliśmy.

Kolejny PK14. Wstyd się przyznać, ale za gapowe się płaci. Zrobiliśmy kilometrowe kółko wokół zabudowań zamiast spojrzeć na kompas. Zapomnijmy o tym. Na obiad składała się woda, jabłka, banany i pyszne ciastka.

Przed PK1 spotkaliśmy mistrza Huberta. Podpatrzyliśmy jak to robią najlepsi i po chwili już mieliśmy podbite karty.

PK2 – dla mnie nieporozumienie. Nieporozumienie mapy z rzeczywistością. Nie wiem, czy to celowo (tak podejrzewam) ale na mapie brakowało dwóch dodatkowych jarów, a rzeczka wcale tak ładnie nie skręcała jak to przedstawia rysunek. Zmarnowaliśmy 20 minut. W poszukiwania zaangażowali się wszyscy poszukiwacze przygód w ilości 6 sztuk (zdaje się). Punkt pierwszy wypatrzył Tomek.

I teraz najważniejszy zwrot całej historii. Wracamy. Zostało nam Godzina piętnaście. To sporo, żeby wrócić najkrótszą drogą, jednak za mało, żeby zmierzyć się chociażby z jednym z południowo-zachodnich punktów. Żeby zaliczyć chociaż 10 potrzebowalibyśmy co najmniej 11km, co przy naszym tempie wymagałoby około dwóch godzin marszu, a spóźnienia były niemile widziane. Za każde 10 minut spóźnienia organizator odbiera po 1 punkcie kontrolnym. Zbyt wiele, by ryzyko się opłaciło. Być może, gdyby nie niepotrzebne przestoje na trasie i zbyt długi obiad, mielibyśmy co najmniej jeden punkt więcej ale tempo marszu na to nie pozwalało.

Zakończyliśmy więc nasz maraton użebraniem 14 punktów kontrolnych w czasie 12 godzin i 19 minut. Marysia zdobyła o jeden punkt mniej i przyszła na metę 2 minuty później.

Gratuluję wszystkim i dziękuję za uczestnictwo.

  • Galeria Google Photo
    Posted in: Imprezy
    Tags: ,