Posted by on 25 sierpnia 2019

Nazwa imprezy zacna, warto skorzystać.

Do bazy zawodów dotarłem w piątek, odebrałem pakiet startowy i rozłożyłem się na sali gimnastycznej i oznaczyłem legowisko.

Wieczorem chcąc zjeść kolację organizatorzy zaskoczyli nas garnkiem pełnym kiełbasy swojskiej, polędwicą i lokalnymi serami. Pyszne.

Miejsce startu oddalone jest jednak od bazy o jakieś 3km. Samochód i w drogę. Odprawa odbyła się pod wiatą, na której leżały mapy i batonik.

Mapy, bo były dwie, w formacie A3 w skali 1:40000. Zawierały aktualną numerację kwartałów leśnych. To na plus do nawigacji. Na minus, ich aktualność. Było wiele dróg, których na mapie próżno szukać.

I już za chwilę była 9:00.

Punkty nie były jakoś specjalnie schowane, umieszczone w miejscach oczywistych (jeżeli można tak to nazwać), związane przeważnie z historią regionu.

Najładniejszym etapem trasy było przejście torami starej kolejki wąskotorowej. Zarośnięta, wokół pełno grzybów, a jeden z punktów został umieszczony po środku bagien. I właśnie na dojściu do torów straciłem sporo czasu. W pewnym miejscu skręciłem w prawo, szukając przecinki w północnym kierunku. Nie znalazłem jej więc okrążając jakieś gospodarstwo dodałem do trasy jakiś kilometr. Plusem tego było to, że jak już dotarłem do torów, to zgubić już się nie dało.

Obszar działania, to raczej płaski teren. Górki nie przekraczają 20 metrów. Bardzo dobrym miejscem było umieszczenie lampionu pod mostkiem na rzece Supraśl. Zacna rzeka. Idąc dalej w kierunku Supraśla wchodzi się na miejską plażę, mijając kąpiące się osoby.

Bardzo dobre rozwiązanie z punktami żywnościowymi. Jeden znajdował się w siedzibie Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej, a drugi w szatni restauracji

Jeszcze jednym punktem z którym miałem problem to punkt przy jeziorze. Nie był to problem z dojściem, a z jego opuszczeniem. Skrótem poszedłem na zachód, potem droga łączyła się z inną, która…. wracała z powrotem nad jezioro. Takie kółeczko.

Trzy ostatnie punkty to już Wasilków i baza. Na miejscu oddałem kartę, w zamian otrzymałem dwa soki. Zapomniałem wziąć karteczki na obiad. Jednak z kolegą, którego podwoziłem stwierdziliśmy, że pojedziemy na kartacze, a dopiero później, po zabraniu karteczek z bazy ponownie na obiado-kolację na Metę.

  • Galeria Google Photo
    Posted in: Imprezy